..:: www.crosso.pl ::.. Najlepsze Polskie Sakwy Rowerowe - Wyprawy
Naszą Kronikę tworzą pasjonaci turystyki rowerowej z całego kraju! Wspólnie przemierzamy szlaki na 6 kontynentach, od najpiękniejszych zakątków Polski, po przełęcze Himalajów. Jeśli prowadzisz stronę zawierającą sprawozdania z ciekawych wyjazdów - wyślij nam jej adres!
Nie masz strony? Nic nie szkodzi! Autorom dobrych relacji chętnie udostępnimy naszą witrynę- wystarczy przesłać nam tekst i fotografie w formie elektronicznej. Życzymy miłej lektury i czekamy na Wasze opowieści!
Mariehamn Å‚adne, spokojne, takie skandynawskie jak sobie wyobrażaÅ‚em. Ceny trochÄ™ z kosmosu, ale mam jeszcze zapasy jedzenia (na szczęście). PijÄ™ kawÄ™ w tawernie za 3.50E (postanowiÅ‚em zaszaleć) i jadÄ™ na Alandy. WszÄ™dzie drogi dla rowerów, asfaltowe, oznakowanie idealne. SÅ‚oÅ„ce nisko, ale ciÄ…gle tak samo wysoko, przez kilka godzin. Widoki cudne. Drogi rowerowe sÄ… dÅ‚uższe od szos, bo poprowadzono je przez najciekawsze widokowo miejsca. JadÄ™ i delektujÄ™ siÄ™...
Ten album jest moim spojrzeniem na wyprawę i na to wszystko co tam zobaczyłem. Jest krótką podróżą po azjatyckich przestrzeniach i kulturach. Jest telegraficznym skrótem wyprawy. Jest podsumowaniem najtrudniejszego i najwspanialszego zarazem doświadczenia...
Po nocy spędzonej na terenie kostrzyńskiego MOSIR-u, ok.godziny 8.30 byliśmy gotowi do drogi. Zdjęcia, media, podziękowania i przemowy. Przejście granicznie- krótka odprawa i już nasze opony czują niemiecki asfalt. Odczuwalna dobra jakość dróg podnosi morale :) Miejscami widać, że poruszamy się po byłym eNeRDówku: szare bloki, kamienne drogi, popiersia Karola Marksa, drogi jego i Engelsa imienia, monumenty upamiętniające Armię Czerwoną…
Tym razem miała to być samotna pielgrzymka do Rzymu, a także Mariazell, Wenecji, Loretto i Asyżu. W ramach przygotowań przejechałem 1400 km. Przede mną 1800 km.Wyruszałem więc pełen różnych myśli i nie bez obaw. Ale wróciłem bardzo zadowolony. A oto opis mojej pielgrzymki i wyprawy jednocześnie.
Czekaliśmy zbyt długo na ten dzisiejszy dzień. Kilka lat marzeń, które dopiero teraz mają możliwość realizacji. Czy dzięki takiej zwłoce jesteśmy lepiej przygotowani? Tego nie wiemy, ale jesteśmy pełni zapału i wiary, że damy radę dojechać tam gdzie zaplanowaliśmy - NordCapp naszym przeznaczeniem!
Kolejnym punktem na mapie była Senja. Wysepka ta zapowiadała się jako dość górzysta, co niewprawne rowerzystki przyprawiało o szybsze bicie serca, bynajmniej nie z podekscytowania. Jednakże uroki Senji zrekompensowały nam całkowicie wszelkie trudy związane z pokonywaniem kolejnych wzniesień. Po drodze spotkałyśmy też ogromnego trola, odwiedziłyśmy kawiarenkę z kelnerkami wyposażonymi w długie ogony, no i przy okazji nie omieszkałyśmy skosztować małe co nieco oferowane przez to niezwykłe miejsce.
Przejechaliśmy przeszło 6,5 tys. km przez 11 europejskich krajów, oraz azjatycką część Turcji. Pedałowały z nami 164 osoby z czternastu państw, choć całość trasy pokonały tylko 3. Każdemu z nas co innego zapadło w pamięć, każdy miał swoje lepsze i gorsze, a czasami całkiem złe dni. Ulubione miejsca, wspaniałych ludzi czy przepiękne widoki wspominamy z przyjemnością, ale nie można zapominać również o wszystkim tym, co wcale nie było przyjemne, jak zimne prysznice czy nocne błądzenie w poszukiwaniu noclegu. Za tym jednak właśnie po powrocie do domu zaczyna się tęsknić, bo nadaje to naszym wakacjom specyficzny klimat wyprawy, a nie zorganizowanej wycieczki z przewodnikiem.
Dość nieswojo może poczuć się biały człowiek, gdy mknie rowerem po Afryce i widzi jak w kierunku drogi biegnie większy lub mniejszy murzyn z maczetą, motyką, lub innym narzędziem. Serce skacze do gardła, chciałoby się uciec jak najszybciej, gdy okazuję się, że ów murzyn chciał tylko pomachać, przywitać się, zobaczyć, co to za stwór jedzie drogą koło jego wioski... Oto obraz Kenii jakiego doświadczyliśmy podczas niemal dwóch miesięcy pedałowania.
CSR to najdłuższy i jeden z najtrudniejszych szlaków terenowych świata. Wiedzie przez odludne obszary Australii Zachodniej, przecina trzy pustynie i wspina się na setki piaskowych wzgórz. Pokonanie go rowerem bez wsparcia z zewnątrz uważano do tej pory za niewykonalne, a kolejne nieudane próby potwierdzały jedynie tę opinię...